Ostatnio prześladują mnie motywy zwierzęce :) Zrobiłam dwie bransoletki z Toho Treasures prawie Black&White. Śnieżna panterka do kompletu ze zwykłą na dzień Matki:
Druga na wyzwanie KK. Zeberka chodziła za mną już od jakiegoś czasu, a tu proszę, znalazl sie dobry powód :)
A na koniec pochwalę się moim pierwszym Galaxy Bead'em. Wyszedł śliczny tylko jeszcze nie mam na niego pomysłu. Jak już coś z niego wyjdzie to na pewno wrzucę :D
A jak Galaxy to wiadomo: (tak dla humoru przy brzydkiej pogodzie;)
And pray that there's intelligent life somewhere up in space
'Cause there's bugger all down here on Earth
Ostatnio cisnę ile mogę. Żeby mieć jak najwięcej do zaoferowania. Dopada mnie depresja wiosenna...stres związany z planowaniem ślubu i ogólnym planowaniem przyszłości. Ale nie poddaję się, a koraliki skutecznie odcinają moje dylematy...Zostaję tylko ja i one..ewentualnie plącząca się nitka :D Powtórzyłam dwie sprzedane, udane pary kolczyków i narobiłam nowych. Moje ulubione to kolczyki "antyczne". Jeden wisior - celtycki - nie jest najbardziej udany, jakiś za wypukły wyszedł..może spróbuję z treasures'ami...Zdjęcia takie jak pogoda za oknem...kolorki są raczej żywsze, ale jakoś mi nie chciały wyjść zdjęcia lepsze. Na koniec jeszcze nie skończona bransoletka na podstawie projektu Weraph. Troszkę roboty było, ale efekt zachwycający ( niekoniecznie na moich zdjęciach). Pozdrówka dla wszystkich i nadal zapraszam na moje CANDY! :*
Tak na szybko, wieczorkiem wrzucam. Mam w zanadrzu jeszcze prawie skończony naszyjnik z koralików i filcu, jak tylko skończę to na pewno się pochwalę. Odkryłam, że znacznie bardziej podoba mi się filcowanie na mokro ( no i nie mam po nim dziur w paluchach :D). Jutro mam urodziny i mam zamiar trochę poświętować :) Może nawet jakie candy się trafi ? Zobaczymy :P Całuję was cieplutko i z pakietem witaminek na te roztopy :*
W nie tohowych sznurach widać niestety kordonek, ale na szczęście tylko na zdjęciach wyłazi :P
Nic nie robi cały dzień! Na szczęście nie o sobie tak piszę (ba, ja to wielkie przeciwieństwo, nie wiem w co rączki włożyć). Leń będzie na końcu, najpierw moja nowa miłość czyli sznury koralikowe, tym razem więcej i skończone. Pomysł na cieniowane kordonki i toho przeźroczyste ukradziony niecnie od Weraph.
Jedna z tych bransoletek zrobiona jest z całkiem przeźroczystych koralików, a druga z lustered dlatego troszkę się różnią (taki też był zamiar ;). Dodatkowo gąsieniczka, która zawładnęła moim sercem, z projektu Weraph.
Kolczyki kuleczki w pięknym kolorze grejpfruta i nieudane pierwsze próby filcowania...nie jestem zadowolona z efektu, dlatego pewnie minie dużo czasu zanim znowu sięgnę po filc.
I triumf haftowy, czyli skończony feniks. Nawet zrobiłam mały filmik...słabizna, ale co mi tam :D
I na sam koniec wspomniany wcześniej LEŃ. Moja siostra bawiła się zdjęciami ze świąt, a efekt jest właśnie taki: (niżej potwierdzenie, że leń całe życie spędza w tej pozycji )
Pozdrawiam Was serdecznie i cieplutko w te mroźne wieczory :*
Moja praca wykańcza mnie psychicznie. Na szczęście mam mojego ukochanego Pana domu, którym zawsze mnie wspiera. A wesoły piesek kanapkowy i dziubactwo wszelakie również dodają otuchy. Dlatego wreszcie przełamałam się i zrobiłam sznur koralikowy...i tak mnie wciągnęło że zrobiłam aż cztery. Co prawda krótkie, na bransoletki, ale zawsze to coś. Tylko na razie bez zakończeń, ale już czekam na przesyłkę z następnymi koralikami.
I świątecznie wróciłam do mojego haftu feniksa na torbę, która jeszcze nie istnieje :)
Jakoś mi dzisiaj poucinało zdjęcia strasznie, ale cóż :)
Pozdrawiam wszystkich ze śnieżącej wiochy :P